Jak wiadomo, ostatnio gdzieniegdzie brakuje prądu. Zabrakło go też w domu Kruszynki i Warkotki, i to późnym wieczorem. Tymczasem drewno kominkowe w ogrodzie było przysypane śniegiem i mokre. Przed kotami stanęła więc perspektywa mroźnej nocy – nocy bez ogrzewania.
Na szczęście wpadł nam do głowy pomysł: termofor. Napełnioną gorącą wodą szklaną butelkę (gaz w kuchence na szczęście był) wystarczy zawinąć w koc i umieścić w kocim legowisku. Taki termofor grzeje całą noc. To było rozwiązanie w sam raz dla Kruszynki, która ma do perfekcji opanowane przenoszenie się od jednego źródła ciepła do drugiego w rytmie włączania się ogrzewania w kolejnych miejscach domu.
Tymczasem napuszony Pączek trzyma się ciepło.


Dobry patent na awaryjne ogrzewanie, a Pączek napuszony i lśniący fajnie łypie oczkiem
Puszek ślicznie puszysty…
. Wrócili ciepło Kruszynce i Warkotce?… Pomysł z butelką dobry, ale ile można spać z butelką?
– wtym samym miejscu?…
Prąd na szczęście włączyli na drugi dzień, ale wszędzie śnieg, lód i szadź. Futerko się kotom przydaje.