Od czasu do czasu udaje mi się przyłapać Pączka z wystawionym językiem. Siedzi (albo leży) i nic nie wie o tym, że język mu wystaje.
Kiedyś zdarzyło się to również Kruszynce. Na nic zdały się wymowne gesty, języczek wystawał, a kotek nic o tym nie wiedział. W końcu, delikatnie dotknęłam kruszynkowego języczka i… dalej nic. W końcu posunęłam się aż do poprzestawiania go palcem w górę i w dół, no i wtedy dopiero kotek się zorientował, a języczek z głośnym mlaskiem został schowany.
Nie mogę sobie wyobrazić jak to jest tak siedzieć z językiem na wierzchu i nic o tym nie wiedzieć. Mam nadzieję, że mnie się nigdy nic podobnego nie przytrafi.
Na zdjęciu Pączek z zainteresowaniem obserwuje naszą pantomimę ale nie wie o co nam chodzi.



