
Warkotka właśnie wróciła do domu i najwyraźniej coś knuje. Czyżby wytarcie ubłoconych łapek w serwetki na stole? A może wylizanie wszystkich czystych naczyń w suszarce? Mina sugeruje, że tym razem będzie to coś wyjątkowego. Może po prostu położy się całkiem spokojnie i nie zbroi NIC. To dopiero będzie niezwykłe i niepokojące.

Nie wierzę, że posiadaczka takiej buziuni, nawet gdy zerka spod łebka, może knuć. Ale co było dalej?
No i cóż on uknuł ten pięknooki Warkot?
Szczerze mówiąc, nie wiem! Łyknęła śmietanki i wyszła, a co się działo poza domem, trudno powiedzieć. Na szczęście tym razem wróciła w jednym kawałku, bo już jej się zdarzało wrócić z wydziobaną w głowie nauczką, żeby nie grzebać w gniazdach. Kiedyś została też przyłapana na bijatyce z lisem, na szczęście lis się przejął przyłapaniem i uciekł.
sliczne fotki