Polowanie na mysz

6 11 2008

Gdzie kota nie ma tam myszy harcują. Jeśli zaś w domu są aż dwa koty, a okazjonalnie nawet trzy, to żadne myszy harcować nie powinny. Teoretycznie. Bowiem w praktyce pacyfikacja harcujących myszy przypada mnie.

Warkotka na co dzień żywi się myszami, które łapie w polu. Nie do wiary, że pierwszą połowę życia spędziła w mieście. Jak się już naje, to wraca na śmietankę i zasłużony odpoczynek. Myszy biegające po domu nie robią na niej żadnego wrażenia.

Kruszynce też czasem zdarza się upolować mysz i jest to zawsze mysz mikroskopijna, nie mam pojęcia skąd ona takie bierze. Myszy, które przynosi Kruszynka są zawsze w świetnej formie i bardzo ruchliwe. Wiem to stąd, że zawsze wypuszcza je w domu i natychmiast przestaje się nimi interesować. To jest prezent, który sami sobie mamy złapać, z daleka zapowiadany miaukiem. Kiedyś rozegrała się taka scena:

Z ogrodu dobiega miauk.

Kruszynka zbliża się do domu z mikroskopijną myszką w pyszczku.

Człowiek rzuca się w kierunku drzwi, żeby je przed nią zamknąć.

Kruszynka przyspiesza.

Człowiek przyspiesza i już jest przy drzwiach, już je zamyka.

Kruszynka zostaje za drzwiami, ale w ostatniej chwili przez domykającą się szparę udaje jej się wrzucić do środka mysz.

A oto inna scenka:

Jest późny wieczór. Kruszynka i Warkotka śpią na fotelach przed kominkiem. Nagle spod kominka wyłania się mysz i z tupotem podąża w stronę kocich misek. Kocie uszy odwracają się w stronę źródła dźwięku, kocie powieki bardzo powoli się unoszą. Mysz w tym czasie dociera do miski, wyjmuje chrupkę i zaczyna kierować się z powrotem w stronę kominka, do którego droga prowadzi tuż przed fotelami kotów. Kocie oczy śledzą każdy jej krok, po czym znów się zamykają.

Na koncie mam już 3 (słownie: trzy!) myszy, ręcznie złapane i wyniesione za drzwi. Cała sztuka polega na zapędzeniu myszy w kąt lub odcięciu jej drogi ucieczki, np. przez postawienie na jej drodze własnej stopy. Na otwartej przestrzeni człowiek z myszą nie ma żadnych szans – nie ta szybkość, nie ten refleks. Ale kiedy mamy już myszkę zapędzoną w kąt, wystarczy złapać ją za ogon i czym prędzej wynieść za drzwi. Oprócz trzech odłowionych ręcznie, jedną mysz udało mi się wynieść w koszu na śmieci, w którym buszowała. Z konieczności jestem ekspertem.

Pączek – kot miejski – nie spotkał jeszcze nigdy prawdziwej myszy, ale wobec myszy-zabawek jest bezwzględny. Na zdjęciu czai się na pluszowego gryzonia.

akuku

wykop.pl


Działania

Informacja

Skomentuj