W przypadku Warkotki jest to raczej chlastu-chlastu ubłoconą łapą o szybę drzwi od werandy. Właśnie w ten sposób Warkotka daje znać, że chce wejść do domu. Jeśli wraca z upolowaną myszą to jeszcze donośnie miauczy.
Kruszynka natomiast ukazuje się bezgłośnie, ale jej intensywna obecność powoduje, że zaraz ktoś rzuca się drzwi. Jak to działa – nie wiadomo, ale działa. Raz tylko nie zadziałało.W domu była wtedy tylko jedna osoba, która wypuściwszy koty udała się do swojego pokoju i zajęła się swoimi sprawami. Zajęcie ją pochłonęło i nie zauważyła kiedy minęło sporo czasu. Nagle za oknem zobaczyła wyłaniającą się i znikającą Kruszynkę. Okazało się, że Kruszynka bezbłędnie wytypowała okno właściwego pokoju, które znajduje się na wysokim parterze i zaczęła podskakiwać, żeby się w nim ukazać. Kiedy upewniła się, że została zauważona natychmiast udała się z powrotem do drzwi i spokojnie czekała na ich otwarcie.
Widok podskakującej za oknem Kruszynki to jest coś, ale widok przelatującej za oknem Warkotki też robi wrażenie. Kiedyś Warkotka sforsowała okno dachowe, zjechała po dachówkach i zleciała do ogrodu. Rozczapierzony, furkoczący na wietrze kot z napuszonym ogonem był doskonale widoczny z okien na parterze. Warkotka szybko się otrząsnęła i była z siebie bardzo zadowolona. Nadal czyha na uchylone okna, ale od czasu kiedy została przyłapana na wylegiwaniu się na zewnętrznym parapecie zamkniętego okna na piętrze, wszystkie możliwe wyjścia są pilnowane.

