I oto jest! Czas na test kolejnego kociego akcesorium, poidełka-fontanny Drinkwell. Tym razem testowała Kruszynka, która pozostała obojętna na poidełko Catit (próba z Catit trwała 2 dni).
Kruszynka w ogóle nie piła. Jadła mokre żarełko i tyle. Dawniej popijała jeszcze ze zlewu, ale ostatnio jakoś i tego zaprzestała, toteż z fontanną wiązały się wielkie nadzieje. Na szczęście spełnione, ufff.
Jak radzi w ulotce producent, fontannę najlepiej postawić z dala od kociej stołówki. Być może dzięki temu kot uważa, że korzysta z czegoś z czego nie powinien i dlatego właśnie jest to atrakcyjne. Strumyczek wody z fontanny faktycznie przypomina niedokręcony kran.
Kruszynka oswajała się z poidełkiem dwa dni. Najpierw obserwowała je z naprzeciwka, leżąc na swoim ulubionym miejscu wypoczynkowym. To, że pije było najpierw słychać, a dopiero później widać, bo Kruszynka się nie afiszowała, a może nawet się zakradała.
Trochę wody dla zdrowia i urody. Kruszynka poleca.

