Pączek siedzi na walizkach

30 08 2008

Już za parę dni, za dni parę Pączek wyruszy na dwutygodniowe wakacje. Kruszynka będzie na niego syczeć, a Warkotka będzie go uczyć chodzenia po murku.

Ja natomiast wyruszam tam gdzie ciepło i nie pada deszcz. Jak podziała na nas rozłąka? Jak zmieni się Pączek przez ten czas? O tym – za dwa tygodnie. Ale wcześniej (o, genialne opcje publikacji w wordpressie!) pojawią się dwa kolejne posty. Mimo przerwy wakacyjnej mruczenie będzie nadal rozbrzmiewać.

Pakujemy się. Pączek zabiera swój ulubiony polarowy koc, puszkę z chrupkami, paczkę kocich witamin (na wszelki wypadek), piłeczkę nr 1 oraz pluszowego strusia. Reszta jest już na miejscu.

Kocyk Pączka przed wyjazdem oczywiście nieprany, żeby pachniał znajomo. Struś wytarzany na domowej podłodze, żeby też pachniał znajomo. Piłeczka nr 1 też ta bardziej zużyta, a nie ta najnowsza. A witaminy Pączek bardzo lubi i zjada bez namawiania, wystarczy włożyć do miseczki.

Chyba nie zapomnieliśmy o niczym. Będziemy tęsknić.





wykop.pl





Pączek mówi miau, czyli…

24 08 2008

No właśnie, co wtedy mówi? Pączek jest bardzo elokwentnym kotem: odzywa się często i na różne sposoby. Dopominając się o jedzenie śpiewa nawet piosenki złożone z miauknięć w różnych tonacjach. Wydobywa z siebie mnóstwo dźwięków w najróżniejszych okolicznościach. Lecz cóż one mogą znaczyć?

Na przykład, co oznacza specyficzne krótkie i wrzaskliwe miauknięcie, którym Pączek odpowiada na zwrócenie mu uwagi? Mówię „przestań” kiedy drapie fotel, wskakuje do zlewu z zamiarem chłeptania z naczyń, szwenda się po kuchennym blacie, albo wchodzi na płytę kuchenki. On na to „miau” i to jest zwykle jego jedyna reakcja. Codzienne dialogi z Pączkiem na temat tego, czego nie powinien robić brzmią mniej więcej tak:
- Pączek, przestań.
- Miau!
- Przestań! (zaczynam klaskać, żeby podkreślić, że nie żartuję)
- Miau! Miau!
- Mały draniu, jak cię dopadnę! (wstaję)
- Miau, miau, miau!
(zgrzytając zębami podążam w kierunku kota)
Pączek z ociąganiem przestaje robić to, co robił i oddala się powoli, mówiąc przy tym cicho ale słyszalnie: miau, miau, miau…

Jakieś hipotezy na ten temat?

wykop.pl





Drapak dla kota

20 08 2008

Ulubione drapaki Pączka to skórzany fotel (Pączek dogrzebał się do gąbki), oraz róg materaca (Pączek dogrzebał się do gąbki już kilka miesięcy temu, ale załataliśmy).

A mieliśmy nadzieję, że jego ulubionym drapakiem zostanie gustowna sizalowo-futrzana fala zakupiona specjalnie w tym celu. Niestety! Nie wzięliśmy pod uwagę tego, że Pączek jest drapaczem pionowym.

To właśnie zakwalifikowanie kota jako drapacza pionowego lub poziomego jest kluczem do sukcesu. Pączek drapiąc wyciąga łapki wysoko do góry i taki styl drapania najbardziej mu odpowiada. Kruszynka z kolei jest drapaczem poziomym. Ostrzy pazurki na trawie (albo na dywanie) wyginając grzbiet.

My tymczasem podsuwaliśmy pionowemu Pączkowi poziomą falę, a poziomej Kruszynce pionową osznurkowaną deseczkę. W najbliższym czasie spróbujemy dokonać zamiany. Być może jesteśmy u progu przełomu w felinologii…

Pączek dla niepoznaki usytuował się poziomo.

wykop.pl





Kocia fontanna Drinkwell – test

17 08 2008

I oto jest! Czas na test kolejnego kociego akcesorium, poidełka-fontanny Drinkwell. Tym razem testowała Kruszynka, która pozostała obojętna na poidełko Catit (próba z Catit trwała 2 dni).
Kruszynka w ogóle nie piła. Jadła mokre żarełko i tyle. Dawniej popijała jeszcze ze zlewu, ale ostatnio jakoś i tego zaprzestała, toteż z fontanną wiązały się wielkie nadzieje. Na szczęście spełnione, ufff.
Jak radzi w ulotce producent, fontannę najlepiej postawić z dala od kociej stołówki. Być może dzięki temu kot uważa, że korzysta z czegoś z czego nie powinien i dlatego właśnie jest to atrakcyjne. Strumyczek wody z fontanny faktycznie przypomina niedokręcony kran.
Kruszynka oswajała się z poidełkiem dwa dni. Najpierw obserwowała je z naprzeciwka, leżąc na swoim ulubionym miejscu wypoczynkowym. To, że pije było najpierw słychać, a dopiero później widać, bo Kruszynka się nie afiszowała, a może nawet się zakradała.

Trochę wody dla zdrowia i urody. Kruszynka poleca.

wykop.pl





Są rzeczy, o których nie śniło się…

6 08 2008

Pączek nie przestaje nas zaskakiwać. A wręcz wprawiać w osłupienie. Ale po kolei.
Ostatnio dajemy Pączkowi pastylki. Weterynarz przepisał 12 dawek antybiotyku na katar, który Pączka złapał mimo, że był szczepiony. Po katarze nie ma już śladu, ale antybiotyk trzeba brać do końca. Regularnie napastujemy więc Pączka pastylką.

No i przed wczoraj właśnie nas zaskoczył. Jak zwykle rano porwałam go na kolana i dałam pastylkę. Spodziewałam się, że po wszystkim natychmiast oddali się na bezpieczną odległość, a tymczasem w najlepsze siedział na kolanach i nastawiał się do głaskania. Mrużył oczy i wyglądał na zadowolonego.

Wtedy przypomniało mi się jak ponad pół roku temu koty złapały świerzb uszny. Niezbyt przyjemne czyszczenie i smarowanie uszu odbywało się codziennie. Pączek wiedział co go czeka zwłaszcza, że do czyszczenia był drugi w kolejce. Zamiast się gdzieś zaszyć widząc, że oto zbliża się ten straszny moment czekał obok blatu, na którym właśnie czyściliśmy uszy innego kota. Po wypuszczeniu kota numer jeden, Pączek pozwalał się wziąć na ręce i postawić na blacie, ale samego czyszczenia wyraźnie nie lubił: trzepał główką, miauczał żałośnie i dawał znać, że już wystarczy. Po zakończeniu procedury natychmiast się uspokajał i zachowywał się jak gdyby nigdy nic. Następnego dnia znowu nie uciekał.

Powodem na pewno nie jest to, że Pączek nie skojarzył faktów. Pączek wie i rozumie wszystko. Chowa się pod łóżko na widok samego pudełka od odkurzacza, a nawet na widok sięgania po pudełko do odkurzacza. Zrywa się na dźwięk wyłączania się systemu w kompie i pędzi do miski, choćby nawet wcześniej spał (człowiek będzie w ruchu – będzie miał po drodze do pudełka z chrupkami). Głośnym protestem reaguje na krzątaninę poprzedzającą wyjście z domu któregoś z nas ( ale tylko jeśli odbywa się to w nieuzgodnionych porach – czyli poza wyjściem do pracy, bo do pracy wolno nam wyjść). Przy Pączku wymiękłby każdy behawiorysta. Oto wielka tajemnica Pączka.

wykop.pl





Kot się leni

4 08 2008

Podobno koty gubią sierść sezonowo, a tymczasem wcale nie, bo gubią ciągle. Mam wrażenie, że z futerka Pączka na jego ulubionym kocyku co tydzień udałoby się uskładać całego nowego kota. Wystarczy tydzień nieodkurzania, a już po pokojach niczym kłęby chwastów po pustyni toczą się kłęby futra Pączka.

A z odkurzaniem nie jest tak łatwo. Odkurzacz został zakupiony przed pojawieniem się w domu (nieplanowanego) kota. Został wybrany ze względu na designerski wygląd. Odkurza świetnie się prezentując, ale przy tym wyje, ryczy i syczy ssąc. Operację sprzątania da się przeprowadzić tylko wtedy, kiedy jedna osoba odkurza ekspresowo, a druga w tym czasie siedzi zamknięta z Pączkiem w łazience i pociesza.

Pranie pączkowego kocyka to wyzwanie dla pralki. Sierści nie da się strzepać, jedynym w miarę skutecznym sposobem ulżenia pralce jest ściąganie futerka z koca mokrą dłonią. Wtedy zatyka się umywalka.

Zdejmując szkła zwykle odktywam na którymś koci włos. Koci włos odkrywam też często w kanapce. Ostatnio na podłodze odkryłam również koci wąs. Kiedyś na balkonie odkryłam koci ząb, na szczęście chyba mleczny.

Pączek doskonale wie, że jego futerko łaskocze. Rano kizia i mizia do skutku. Ostatnio podobno miział nawet swoją tylną częścią. Po twarzy! Do czego to doszło.

Białe futerko z ogona Pączek zgubił niedługo po zrobieniu tego zdjęcia.

wykop.pl