Pobudka a la Pączek, czyli poranne tortury w wykonaniu kota

18 06 2008

Każdego poranka w moim łóżku toczy się kampania, która ma tylko jeden cel – napełnienie kociej miski. Do niedawna Pączek rozpoczynał męczenie o akceptowalnej 6, ale od czasu wakacji na wsi zaczyna o skandalicznej 5 rano. Zaczyna delikatnie.

Pierwszy etap to piszczenie do ucha – czyli mówienie „miau” z zamkniętym pyszczkiem bardzo żałosnym głosem.

Potem następują, w kolejności wyrafinowania, inne tortury:

  • łaskotanie wąsami po twarzy
  • przybijanie pieczątek na powiekach mokrym nosem
  • przechodzenie nad twarzą w ten sposób, żeby łaskotać futerkiem znajdującym się na brzuchu
  • wkładanie łapy między szyję śpiącego a poduszkę
  • przebieganie po łóżku i wszystkich którzy się w nim znajdują

A kiedy to nie pomaga pozostaje najstraszniejsza broń – ostrzenie pazurów na materacu. Wtedy zrywam się przerażona, że niedługo nie będę miała na czym spać.

Teraz najedzony Pączek chętnie poszedłby spać, a tymczasem ja mu cykam fotkę, hihi.

wykop.pl


Działania

Informacja

2 odpowiedzi

28 06 2008
300mm

pieczątki na powiekach rządzą ;)

29 07 2008
Pustki w kociej misce « Mruczenie…

[...] 29 07 2008 Pączek nie patyczkuje się z nami, kiedy jego miska jest pusta i radykalnie upomina się o napełnienie. Warkotka nie bardzo umie powiedzieć, że chciałaby coś do jedzenia. Na szczęście Kruszynka [...]

Skomentuj